niedziela, 1 maja 2011

Mój sen

Dzisiaj rano miałam zwariowany sen. Był oczywiście o Gorillaz inaczej bym go tu nie wstawiała. Śnił mi się tak mniej - więcej między 7:35, a 9:40 I start:
Chiny. Stałam na środku placu, za mną były schody. W koło kręciło się mnóstwo ludzi, ale ja dostrzegłam niewielką grupę spokojnie siedzącą na schodach. Wpatrywali się z uwagą w studio muzyczne przed sobą. Podeszłam do nich i usiadłam podciągając kolana pod brodę. Spojrzałam na swoje nogi i zobaczyłam szczupłe "patyczki" narysowane kreską Gorillaz.
-Cześć *****. - powiedział największy z paczki. W tej chwili odwrócił głowę.
-Cześć Russ.- odpowiedziałam spokojnie
C.D.N.
Sorry, że tak mało, ale resztą dopiszę tu później. Właśnie przeczytałam, że Plastic Beach ma być ostatnim albumem Gorillaz. Chyba zaraaz umrę :'( Oczywiście było już zapowiadane, że to G-Sites miał być ostatni. Na szczęście wtedy pozwolono Gorillaz żyć. A teraz? A co się stanie, jeżeli to wszystko okaże się być prawdą? Moja przygoda z Gorillaz dopiero się zaczęła i co już ma się skończyć? Jak mam teraz żyć bez uszczypliwych uwag Murdoca, śmiechu Noodle, uroku 2-D i milczenia Russela. Kiedy raz przywykło się do Gorillaz, nie da się odwyknąć. To uzależnia. Jest najgorszym ze wszystkich uzależnień, bo nie potrafisz przestać i masz z tym styczność wszędzie. W radiu, telewizji, internecie... Wpadasz w inny świat, inny rytm i czujesz się oderwany od rzeczywistości. A teraz moja rzeczywistość ma przestać istnieć. Ma być tak jak przed Gorillaz. Ale tego nie było. Zawsze byli Gorillaz. Są ode mnie starsi i już na zawsze zagościli w moim życiu. Może teraz też  okaże się to tylko pogłoską, a na razie "żyję cicho krwawiąc"...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak miło, że tu zaglądasz :)